
Trzecia edycja Billabong Freestyle Festiwal przeszła już do historii. Zima spisała się na medal, więc na Julianach w Szczyrku bez problemu udało się usypać ciekawą skocznię - 13m płaskiego. Trzynastka nie była pechowa dla Piotrka Janosza, który wpadł na BFF prosto z Insbruka i w pięknym stylu, skleił fs 10, wygrywając konkurencję Big Air. Następne miejsca za Janoszem zajęli Martin Kaliola z Finlandii i weteran polskiej sceny freestylowej Wojtek Pająk. Poziom był dość wysoki, warunki przy lekko prószącym śniegu bardzo dobre, więc triki na skoczni sypały się często i gęsto.
Razem ze snowboarderami wystartowali narciarze freestylowi. Zwyciężył Szczepan Karpiel kręcąc switch 5 wyprzedzając Janka Krzysztofa i Bartosza Sibigę. Skocznia nie była jednak jedyną atrakcją imprezy. Na parkingu wyrosło miasteczko testowo-rozrywkowe, gdzie można było między innymi przetestować najnowsze deski, nasmarować sprzęt, wypróbować quada, czy podjeść grillowaną kiełbaskę w punkcie cateringowym.
Podczas przerwy odbył się Contract Snake Transition Contest, czyli konkurs na przejechanie s-boxa, oraz koncert hip-hopowy rapera CNE i dj'a Benito, którzy rozruszali odwiedzających miateczko testowe. Kiedy zaczęło zmierzchać, uruchomiono sztuczne oświetlenie przy którym odbyła się jibbingowa część BFFu - Jib Session. Łamaną poręcz i prostego, streetowego raila zaatakowali równocześnie narciarze i snowboardziści. Obydwie freestylowe nacje uwijały się tak, jakby to miał być ostatni taki kontest w ich życiu. W rezultacie, w nawałnicy trików wygrali Marcin Pośpiech na nartach i Radek Cząstkiewicz na
snowbardzie.
Chociaż kolejny raz na BFFie zabrakło słoneczka, skoczkowie zadowoleni, publika roześmiana, a after party w Gospodzie Polskiej huczne i do białego rana.
Było dobrze, czekamy na IV edycję Billabong Freestyle Festival w 2011.